czwartek, 1 kwietnia 2010

2160 min. w 24 h

Doba jest dla nas ostatnio zdecydowanie za krótka. Świąteczne przygotowania upychamy między naszą bieganinę. Poniedziałek - w pracy; wtorek - mieliśmy spędzić na porządkach, ale rano Luby znalazł ogłoszenie "stół dębowy przedwojenny" i już o 17-ej siedzieliśmy w naszym dzielnym samochodziku studiując atlas drogowy. Mając do wyboru dwie równoległe trasy, intuicyjnie wybraliśmy "tą krótszą":) najpierw drogą nr 226 z trudem omijaliśmy dziury i pęknięcia w asfalcie (na mapie wydawała się wygodna i szeroka) potem skręciliśmy w boczną dróżkę. Skończyło się na półtorakilometrowym przedzieraniu się przez wierzbowy zagajnik. Wreszcie gdy za kolejnym zakrętem zamajaczył dach domu pomyśleliśmy z ulgą "cywilizacja!". Przedstawiciel tejże, wyposażony w dwa psy wielkością przypominające raczej konie tudzież pierwszego tegorocznego bociana, szczerze ubawiony, pokierował nas jak się wydawało we właściwym kierunku. Mieliśmy jechać prosto, trafić na ścianę lasu i skręcić w prawo. Prosto? No jasne, że prosto!
"-Tylko, że tam będą dziury, Panie..."
"-a drogowskaz jakiś będzie?"
"-Buahaha, no może jakiś będzie..."
Odjechaliśmy prawdziwie pokrzepieni! Nie minęło 300 m, a spłoszyliśmy parę żurawi (nie pamiętam czy kiedykolwiek widziałam te piękne ptaki z tak bliska). Nie minęło 500, a trafiliśmy na naszą "ścianę lasu" ("-spójrz, jakie ładne brzózki!") skręciliśmy w prawo. Nie minęło 100 m a trafiliśmy na "dziurę", która nie mogła być niczym innym, jak tylko żwirownią:) Zawracamy. Na rozwidleniu wybraliśmy przeciwny kierunek. Jedziemy, jedziemy. Przed nami wyrasta wielki czarnozielony mur. No cóż, podziwiane brzózki musiały być ścianką działową, a TA jest bez wątpienia nośna! Wreszcie trafiliśmy do szukanej miejscowości, porozmawialiśmy z przemiłym panem, który jak się okazało, parę lat temu kupił stare siedlisko i teraz przywraca je do życia. Na trasę powrotną wybraliśmy drogę równoległą - w pełni asfaltową, nową, wygodną, szeroką. Gdzieś po drodze mignął nam znak "ŻWIROWNIA":)


Resztę wtorku poświęciliśmy na rozwój duchowy oraz poszukiwania teakowej mozaiki przemysłowej. Znaleźliśmy grzejnik do łazienki - zachorowaliśmy.
Środa okazała się dniem załatwiania przeróżnych formalności - od spotkania z lokatorami naszego dawnego mieszkanka, po inspekcję rodziców na placu budowy:) W przerwach - porządki. Skończyliśmy o pierwszej w nocy PODSYPIAJĄC na Czerwonym Smoku z Hanibalem Lecterem:)
Dziś wejście smoczycy z odkurzaczem zaraz po pracy, obiad w biegu i dalej w drogę do wielkiego miasta - naprawiać co się wcześniej nabroiło w pracy, odebrać "maziowatą zaprawę" czyli Sikabond T8 oraz 5 paczek kafli o wymiarach 90 x 33 cm i wadze ponad 30 kg każda:) Zawieszenie jęknęło, tłumikowi odnowiła się dawna kontuzja, ale dojechaliśmy! Potem wystarczyło jeszcze tylko zataszczyć nasze nowo nabyte ruchomości na trzecie piętro;) Skończyliśmy w sklepie na kupowaniu białej kiełbaski...

Okienka w łazience:

Życzę Wam spokojnego wieczoru i skupienia do przeżywania tego szczególnego czasu. 
Dobrej nocy!

7 komentarzy:

  1. Oj.. stół piękny! wart wyprawy w nieznane :)

    życzę Wam radosnych, ciepłych i rodzinnych Świąt :) no i nieco wytchnienia :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny stół-warto było

    OdpowiedzUsuń
  3. Czymże byłoby urządzanie się bez takich historii!
    "Gubienie się", pod warunkiem szczęśliwego finału, to czysta rozkosz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle:) u Was! pięknie, tajemniczo, z małymi przygodami jak widzę:)) ale naprawdę przygody warte podejmowania ryzyka! komplet piękny!, muszę przyznać że dobraliście się:) jesteście Oboje bardzo pracowici i dążycie do jednego celu, to bardzo ważne, znam to z autopsji:) ja z Moim lubym taki cel obraliśmy sobie 11 lat temu i nadal wytrwale "razem" po wielu perturbacjach udaje nam się realizować zamierzony plan:)Oby zawsze tak było! tego Wam życzymy! Oraz wesołych świąt, smacznego jajeczka i zdrówka, oraz sił, zapraszam do Nas, tam również skrobnęłam cosik w przypływie natchnienia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ...przesylam zyczenia swiateczne z krainy deszczowcow :) i czekam na dalsze wpisy ...z utesknieniem czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny stół :) i myślę że w takim tempie urządzanie będzie krótsze niż myslicie ;) Wiem jak to jest jak chce sie jak najszybciej a najlepiej już miec wszystko zrobione- jestem na podobnym etapie ale mam wiekszy bałagan i muszę jeszcze worki budowlane chyba takie kupić.

    OdpowiedzUsuń